Historia sukcesu w odchudzaniu: -34kg

Całę życie uważałam się za jedną z tych „grubokościstych”, która nigdy nie bedzie wygląać szczupło jak inne dziewczyny… To było moim marzeniem od zawsze – mieć piękną zgrabną sylwetkę – stosowałam diety jedna za drugą, nie skutkowało to długotrwałym efektem. Kilka kilo spadło i znów wracałam do starych nawyków.

  • Wiek: 20
  • Wzrost: 175cm
  • Waga przed: 91kg
  • Waga po: 57kg
  • Motto: „Jeśli spędzasz zbyt wiele czasu myśląc o czymś – nigdy tego nie dokonasz”

Całę życie uważałam się za jedną z tych „grubokościstych”, która nigdy nie bedzie wygląać szczupło jak inne dziewczyny… To było moim marzeniem od zawsze – mieć piękną zgrabną sylwetkę – stosowałam diety jedna za drugą, nie skutkowało to długotrwałym efektem. Kilka kilo spadło i znów wracałam do starych nawyków. Za czasów ,gdy jeszcze trenowałam piłkę moja sylwetka mieściła się w granicach rozsądku, lecz w momencie, gdy uległam kontuzji i musiałam pójść na stół operacyjny było tylko gorzej – 2 miesiące w łóżku po operacji przed telewizorem, bez ćwiczeń, bez jakiejkolwiek aktywności fizycznej – operację miałam w 2010 roku. Aż do 2012 roku nie potrafiłam zebrać się w sobie, by zacząć wyglądać lepiej. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że wyglądam źle, wręcz fatalnie i nic z tym nie robiłam.

PRZEŁOM

Luty 2012 stał się przełomowym miesiącem w moim życiu. To właśnie w tym miesiącu postanowiłam w końcu coś zmienić. Skłoniło mnie do tego oglądanie swoich zdjęć, z odrazą porównując się do innych kobiet. Na koniec lutego coś we mnie pękło. Pękło w momencie, gdy stanęłam na wagę, która pokazała 91 kg – początkowo ogarnął mnie wstyd i obrzydzenie do samej siebie.
Opamiętałam się – od tej chwili nie było odwrotu – postawiłam sobie cel, który chciałam osiągnąć za wszelką cenę. Najważniejszym było uwierzyć w siebie! Z całych sił dążyć do spełnienia marzeń!

BYĆ ALBO NIE BYĆ…

Z dniem 1 marca 2012r. stałam się całkowicie inną kobietą. Najważniejszym było wyznaczenie sobie celu i konsekwentne dążenie do jego osiągnięcia. W moim przypadku zaczęłam od ustalenia diet – cały marzec był dość ekstremalny w tej kwestii.
Następnym elementem było dobranie odpowiednich ćwiczeń. Wszystko brzmi racjonalnie prawda? Tak było. Kolejnym etapem była motywacja. Dla mnie osobiście najlepszą motywacją było oglądanie swoich własnych zdjęć – lepszej wymarzyć sobie nie mogłam. Dlaczego? Bo oglądając swoje zdjęcia ogarniało mnie obrzydzenie. Oprócz tego wciąż widziałam te cyfry pokazujące się na wadze – lecz wychodziłąm z założęnia, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Postrzegałam się jako grubą troglodytkę i jeżeli czegoś nie zmienie w tej chwili zostane taką już do końca życia. Nienawidziłam swojego ciała w każdej możliwej chwili.
Zakupy w sklepie? Ha! Broń Boże – jasne iść i znowu płakać, żę w żadne spodnie się nie mieszczę? Bluzki wyglądają jak po młodszej siostrze? Nie ma co się oszukliwać – każdy cżłowiek porównuje się do kogoś. Ja wciąż z ogromną zazdrością patrzyłam na każdą szczupłą osobę. Zdjęcia z koleżankami? Boże uchowaj. One są takie zgrabne a ja co? Monstrum! Kwestie, które rujnowały mnie wewnętrznie jak się okazało stały się moją największą bronią!
Obrałam cel, a nienawiść do siebie stała się moją największą motywacją!

GŁÓWNE ZASADY

  • najważniejsza jest motywacja,
  • 70% efektu to dobrze dobrana dieta,
  • 30% wysiłek fizyczny

Stałam się kopalnią wiedzy czytając masę artykułów na temat diet, ćwiczeń i wszystkiego związanego ze zdrowym trybem życia.
Nie ma co ukrywać może mój efekt nie został osiągnięty w najzdrowszy sposób, bo gubić 34kg w przeciągu 9miesięcy jakby to inni powiedzieli jest głupotą. Mogłoby się wydawać, że wisi mi skóra – błąd (są tylko gdzie nie gdzie niedoskonałości). Na ogół skóra jest napięta i gładka, a dlaczego? Ponieważ się nie poddałam i oprócz prowadzenia diet, które sama sobie układałam prowadziłam bardzo aktywny tryb życia – Każdy dzień opierał się na treningu . Nie było dnia ,w którym bym nie robiła nic.
Siłownia, basen, spacery, siatkówka w sezonie letnim dosłownie wszystko co wiąże się z aktywnością było moim najlepszym przyjacielem przez okres tych 9miesięcy. W diecie został wyeliminowany całkiwcie cukier oraz złe tłuszcze.
Fast foody – w ogóle zapomniałam już co to jest. Moje ciało jest moją świątynią – odkąd schudłam te 34 kg namiętnie wyznaję tą zasade 🙂 Jesteś tym co jesz 🙂 Nie warto robić ze swojego ciała śmietnika. Niebo lepiej czuć się ze sobą dobrze, dbając przy okazji o kondycje swojego organizmu – kiedyś Ci za to podziękuje 🙂

Zuzanna
Share

Pasjonatka nowych technologii. Interesuje się także psychologią oraz medycyną estetyczną. Uwielbiam podróże, polskie kryminały oraz aktywne spędzanie wolnego czasu. Prowadzę kilka serwisów internetowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *